„Potem przyszedł komunikat o rozstrzelaniu Berii. Coś się we mnie zachwiało. „To wszystko jest niemożliwe" — powtarzałem, komu tylko się dało. Gdzieś tam w środku narastał we mnie lęk, kto będzie czuwać nad naszym bezpieczeństwem.
W 1954 i 1955 roku zaczęły się pojawiać dziwne głosy o Stalinie. Ktoś musiałje rozpowszechniać w społeczeństwie, mieć w tym dalekosiężny cel. Mówiono, że był inny, czyli gorszy. W centralnej prasie czytaliśmy, że popełniał też błędy w kierowaniu partią i państwem. Odbieraliśmy to jako podważanie wielkości Wodza, syna Gruzji. Dziś wiem, że ktoś ze stalinowskiej frondy utwierdzał nas w dawnej wierze w Stalina. Na pewno to musiało być kierowane z myślą o wykorzystaniu naiwności młodzieży. Za Stalina byliśmy gotowi wciąż oddawać życie. 1 ten ktoś, czy też oni, bo zapewne w grę wchodziła grupa, dobrze o tym wiedział...
Przez dwa lata po zgonie Stalina w Tbilisi nic obchodzono oficjalnie rocznicy jego śmierci. Według gruzińskiego obyczaju należy czcić „clistawi". A wiec naruszono tradycję. Dla nas młodych był to policzek.
Na Uniwersytecie Tbiliskim można było nabyć „Żenminżypao", organ KC Komunistycznej Partii Chin. Była to rosyjska wersja językowa. Z lektury dziennika wynikało, że Chiny jednak czczą Stalina. Nie mogliśmy sobie tego wytłumaczyć, przecież świat socjalistyczny był jednak jeden. Młodzież w ciągu tych dwu przejściowych lat spontanicznie świętowała zarówno rocznice urodzin Josifa Wissarionowicza, jak też śmierci. Obchodziliśmy je w Tbilisii w Gori, jego mieście rodzinnym. Ale dało się już odczuć, że nasza postawa władzom nie odpowiada i kłóci się z urzędowym stanowiskiem.“(11)


pozycjonowanie stron poznań |agencja reklamowa w warszawie |Kopiarki