„Nowego Jorku nie można sobie wyobrazić i nie można go opisać. Zagraniczni turyści oglądają zazwyczaj tylko bardzo niewielki obszar środkowego Manhattanu i to wystarcza, aby wyjeżdżali z zawrotem głowy. A przecież Manhattan jest najmniejszą i najrzadziej zaludnioną częścią miasta. Ciągnące się dziesiątkami kilometrów dzielnice Queens, Bronx i Brooklyn, a także wyspa Staten Island, na którą można się dostać tylko promem, są właściwie odrębnymi miastami, gdzie przelotny przybysz rzadko zagląda bez wyraźnej potrzeby. Mają one swe własne poddzielnice, skąd jedzie się „do miasta", to znaczy do centrum Bronxu lub Brooklynu, a nie do prawdziwego centrum na Manhattanie. Broadway, najdłuższa ulica świata, ma 55 kilometrów długości; z okolic lotniska międzynarodowego na kraniec Bronxu trzeba jechać szybką koleją podziemną ponad półtorej godziny; na plaży Jones Beach, rozciągającej się na wybrzeżu atlantyckim, bywa w upalny dzień letni po półtora miliona ludzi.
Nie istnieje nic takiego jak przewodnik po Nowym Jorku. Oczywiście, w każdym kiosku można bez trudu nabyć pięć albo i dziesięć popularnych książeczek dla turystów, zachwalanych na okładce jako „przewodnik". Ale szkoda na te wydawnictwa nawet półtora dolara opisują uparcie środkowy Manhattan, przypominają nieskomplikowaną historię miasta i z bezradności nie mówią nic o tym, co naprawdę składa się na to miasto.“(15)
Prezenty |gadżety ze skóry |Stoły bilardowe